Czy jako naukowcy aplikujący o granty naukowe mamy nad wszystkim kontrolę? Przygotowanie grantu do Narodowego Centrum Nauki lub innej instytucji finansującej naukę to wyzwanie, które wymaga nie tylko świetnego pomysłu, ale i znajomości zasad oceny projektów. Jak często powtarzam moim Klientom: zasady i kryteria oceny wniosków przez panele ekspertów i recenzentów NCN nigdy nie dostosują się do nas. Ani do naszych oczekiwań i ograniczeń. To my musimy dostosować się do nich, w tym często do naprawdę wysokich standardów oceny.
Na co mamy wpływ?
Tak naprawdę sukces grantowy to bardzo złożony proces. Jednocześnie, nasz wpływ na ten proces jest bardzo ograniczony. To my decydujemy o tym, czego dotyczy nasz projekt. I jak brzmi jego tytuł. To my wybieramy panel dyscyplin. Mamy też wpływ na kształt projektu, nowatorstwo, metodologię i kosztorys. To my decydujemy, jaką aparaturę chcemy zakupić. I kiedy tego zakupu dokonać. Mamy nawet wpływ na to, w jaki sposób projekt będzie „podany” – na jego poprawność językową oraz szatę graficzną.
Na co wpływu nie mamy?
Na równie wiele kwestii jedna wpływu nie mamy. Są wśród nich m.in. postrzeganie naszych badań i wcześniejszych osiągnięć przez recenzentów. Nie mamy też wpływu na odbiór przez nich tego konkretnego pomysłu. Nie wiemy z jakich ośrodków osoby oceniające się wywodzą. Ani jaki jest ich własny dorobek i doświadczenie grantowe. Nie znamy ich narodowości, a tym samym poziomu wsparcia nauki przez ich rząd. Nie mamy też wpływu na to, czy w chwili oceniania naszego wniosku są w dobrym humorze, czy może wręcz odwrotnie.
Być może u niektórych z nich za oknem właśnie pada deszcz, a oni ratują się przed sennością kolejną filiżanką kawy. Czy nasz projekt ich pobudzi czy może uśpi zupełnie? Nie możemy też kontrolować momentu, w którym oceniana jest nasza aplikacja. A tym samym tego, czy nie jest to akurat ten nabór, w którym do puli wnioskujących wrócili najlepsi z najlepszych. Mam na myśli te zespoły, które raz za razem, w 3-4 letnim interwale czasowym kończą jedne granty i zabiegają o kolejne. A czasem nawet czynią to częściej.
Czynnik X
Wszystkie wymienione elementy, związane z procedurą pozyskiwania środków na badania określam mianem czynnika X. Wielkiej niewiadomej, która choć zazwyczaj nie „waży” wiele w ogólnym rozrachunku – jeśli porównać ją bezpośrednio z aspektami czysto merytorycznymi, ale to od niej często zależy to czy nasz wniosek ostatecznie znajdzie się nad (czego każdemu życzę), czy pod kreską. Czy to oznacza, że w ostatecznym rozdaniu o naszym powodzeniu w dużej mierze decyduje przypadek? Poniekąd tak. Choć w to od nas zależy czy dokładając staranności na wszystkich aspektach podlegających naszej kontroli dołożymy należytej staranności. To bowiem jedyny sposób by ograniczyć ewentualny wpływ czynnika X.
Nie bez powodu jednak często mówi się, że granty to loteria. A ja do tego dodaję, że obecnie, szczególnie w kontekście grantów NCN, doskonałe granty często odpadają w konkurencji z jeszcze lepszymi. Dla naszej rodzimej nauki to bardzo dobrze. A dla samych wnioskujących? Z tym bywa już różnie.
